Meetup #1 - Ilona Cichecka: Terapia żywieniowa w endometriozie

"Terapia żywieniowa w endometriozie"

Ilona Cichecka
 
 

Z przyjemnością udostępniamy film z trzeciej prelekcji podczas marcowego Meetupu. O naturalnym leczeniu endometriozy opowiada dietetyk, mgr Ilona Cichecka.

Zachęcamy do lektury treści wystąpienia lub do obejrzenia nagrania z prelekcji...

"Chciałabym przybliżyć zagadnienie terapii żywieniowej przy endometriozie. Mówię o terapii żywieniowej, a nie o diecie, dlatego że borykając się z endometriozą, należałoby zmienić system odżywiania, a nie przejść na dietę tylko na jakiś czas. Nie da się zagwarantować, że włączenie odpowiedniego systemu żywienia na pewno każdemu pomoże. Robimy jednak wszystko,aby jakość życia pacjentki się poprawiła. 

Czego można oczekiwać? Wspomagamy pracę układu immunologicznego, możemy odpowiednio ustawić żywienie detoksykując organizm, wspomagać dysbiozę jelitową, wprowadzić dietę antyestrogenową lub antyzapalną, zwrócić uwagę na problemy trawienne, wspomóc pacjentkę w bólu, wzmocnić układ immunologiczny.

Coraz więcej mówi się teraz na ten dysbiozy jelitowej. Jelito może być elementem scalającym naszą homeostazę, którą gwarantują 3 układy: układ immunologiczny, nerwowy i hormonalny, a także dużo stresorów, na które jesteśmy narażeni w życiu. Mogą to być stresory z tytułów psychicznych czy psychologicznych, ale może to być też tzw. stres oksydacyjny, wynikający m.in. z niewłaściwego systemu jedzenia. Boli nas wtedy brzuch, ujawniają się nietolerancje, alergie itp.

Dietą działamy na 4 poziomach: oczyszczamy, uzupełniamy odpowiednie składniki mineralne i witaminy, równoważymy dietę i wzmacniamy organizm. 

Na czym polega dieta antyzapalna? Nie tylko na odstawieniu czegoś, a włączeniu czegoś innego. Kluczowe jest dopasowanie odpowiednio błonnikowej diety, a więc ustalenie prawidłowej podaży błonnika pokarmowego w zależności od problemów, z jakimi boryka się pacjentka, utrzymanie prawidłowej masy ciała lub jej normowanie, dbanie o to, aby nie było problemów z insuliną i kortyzolem. Dążymy również do obniżenia poziomu estrogenów oraz dbamy o odpowiednią podaż wapnia i cynku.

Kiedy już wiemy, że problem dysbiozy jelitowej nas dotyczy, warto dobrać właściwy probiotyk. Niestety trzeba przyznać, że cena warunkuje jego jakość. Stosowanie jakiegokolwiek probiotyku może nie przynieść rezultatów lub nawet pogorszyć objawy.

Jakie objawy towarzyszą dysbiozie jelitowej?

Często pacjentki z endometriozą mają anemię i zaczynają w związku z tym jeść znacznie więcej czerwonego mięsa. Okazuje się po pewnym czasie, że zamiast być krok w przód w leczeniu, jesteśmy krok w tył. Jeżeli borykamy się z dysbiozą jelitową to środowisko w organizmie nie jest odpowiednie i żelazo nie będzie się wchłaniało, czy to z mięsa, czy z innych pokarmów. Chcąc zlikwidować stan zapalny, staram się podejść do leczenia od innej strony i mięso zupełnie wyłączyć, do czego odniosę się w dalszej części prezentacji.

Nietolerancje pokarmowe. W tym przypadku istotne jest wykonanie prawidłowych testów. Powinien to być test laboratoryjny z krwi obwodowej, dopasowany również do innych schorzeń pacjentki. 

Problemy trawienne, wzdęcia, zaparcia, biegunki...

Może wystąpić również dysbioza maciczna. Nasza flora bakteryjna, szczególnie patogenna, wpływa na poziom estrogenów. Pojawia się wtedy przewaga estrogenowa, która jest powodem m.in. dolegliwości bólowych.

Dlaczego ważna jest detoksykacja? Czy jest konieczna?

Trzeba to oczywiście indywidualnie rozważyć. Celem jest zawsze przywrócenie równowagi między estrogenami a progesteronem. Warto zwrócić uwagę na to, że często wątroba jest zatoksyczniona przez dioksyny. Są one obecne w powietrzu, ale również w diecie, szczególnie tej bogatej w produkty pochodzenia zwierzęcego. Kiedy zaczyna się przewaga jonów miedzi w organizmie, utrudnia ona wątrobowy detoks estrogenów. Aby zatem przeprowadzić detoksykację, dobrze jest suplementować cynk, unikać ksenoestrogenów i stresu, a także dbać o wyrównany poziom cukru oraz witam B6 i C.

W przypadku endometriozy detoks może być robiony 2-3 razy w roku po odpowiednim przygotowaniu.

Jak możemy sobie pomóc w dolegliwościach bólowych?

Dieta obfita w kwas arachidonowy zwiększa stan zapalny, co hamuje progesteron przed wzrostem do odpowiedniego poziomu. Jednocześnie występuje nadprodukcja insuliny i kortyzolu. Pojawia się również dysbioza jelitowa i ból się potęguje.

U jakich pacjentek ważna jest dieta

Istnieje typ metaboliczny, który określa się specjalnym testem, o nazwie wolny spalacz. Taka pacjentka charakteryzuje się tym, ze instynktownie próbuje przejść na dietę wegańską, wegetariańską, ponieważ zauważyła, że dobrze się na niej czuje, ale społecznie nie jest to akceptowalne, więc ostatecznie nie przechodzi na dietę. Po zjedzeniu mięsa, czy produktów nabiałowych źle się czuje, rzuca się na słodycze, co przy endometriozie nasila stan zapalny. Oznaką, że warto coś z tym zrobić, jest insulinoodporność i zwiększanie masy ciała. Jest to sygnał wysyłany od organizmu. Nie należy się zmuszać do spożywania produktów pochodzenia zwierzęcego. 

Druga grupa to pacjentki reprezentujące somatotyp limfatyczny i ginekoidalny. W tych dwóch typach najczęstszą kontrolę hormonalną przejmuje przysadka i podwzgórze. Typ limfatyczny są to panie, które niezależnie od masy ciała lubią nabiał i jedzą go bardzo dużo. Często są zaskoczone, że można z endometriozą walczyć inaczej, niż spożywając dużo mięsa i nabiału. Typ ginekoidalny to panie o figurze gruszki, niekoniecznie z nadwagą. Tkanka tłuszczowa, która odkłada się w dolnych partiach ciała, jest niewskazana i może nasilać endometriozę. Jadłospis dla takiej pani jest specyficzny. Nie można zgodzić się na pewne rzeczy, ponieważ endometrioza determinuje bardzo dużo. 

Zawsze do diety, szczególnie w przypadku endometriozy, podchodzimy indywidualnie. Warto iść w stronę nutrigenomiki, aby dowiedzieć się, kiedy odpowiedni specjalista będzie mógł najlepiej paniom pomóc."

Serdecznie zapraszamy na kolejny, II MeetUp w dn. 20.09.2019r, dostępny tutaj.