Endo-historia Sylwii (35 lat)

"Endometrioza moje drugie imię"

Publikujemy #2 historię konkursową - "Opowiedz swoją endo-historię". Zachęcamy do lektury: 

"Endometrioza moje drugie imię"

Mam na imię Sylwia (35 lat) i chciałabym się podzielić z Wami moją historią która będzie dotyczyła endometriozy z którą już żyje ponad 23 lata..tak aż tyle.

Wszystko zaczęło się gdy zaczęłam dojrzewać..w wieku 12 lat dostałam pierwszej miesiączki która była bardzo obfita i już dosyć bolesna jak na pierwszy okres.

Z roku na rok było coraz gorzej, mama chodziła ze mną po różnych lekarzach i na różne badania które niczego specjalnego nie wnosiły, jedynie to że dojrzewanie bywa czasem bolesne i że tak mają niektóre dziewczyny.

Męczyłam więc się dalej aż do 22 roku życia gdy bóle stawały się nie do zniesienia, do tego doszły torsje i biegunki. Bywało tak że na kolanach szłam do łazienki bo ból nie pozwalał mi się wyprostować.

Szukałam lekarzy nadal, aż trafiłam na specjalistę od USG którego poleciła mi znajoma.

Wybrałam się więc w nadziei że może ten lekarz mi coś powie, na co cierpię.

Podczas USG jamy brzusznej doktor zatrzymał się w miejscu na wysokości jajnika prawego i zamarł.. Spytałam co Pan widzi? Czy wszystko w porządku? Usłyszałam : nie jest w porządku, musi mieć Pani natychmiast operacje ponieważ na prawym jajniku ma pani torbiel czekoladowa wielkości pomarańczy!! Średnica 12 cm.

Ja się nie poddawałam i 3 miesiące po operacji razem z obecnym mężem zaczęliśmy się starać o dziecko. Były modlitwy codzienne do Boga o dziecko.

Podczas 4 godzinnej operacji usunięto mi ogromną torbiel na prawym jajniku, zmiany na pęcherzu moczowym oraz na jelicie cienkim i grubym. Diagnoza : endometrioza 4 stopnia.

Miałam 22 lata i partnera z którym chciałam mieć dzieci, jednak medycznie byłam bezpłodna.

Po dwóch tyg starań zaszłam w ciążę która była bez komplikacji, nic złego się nie działo.To był czas błogosławiony dosłownie dla mnie i dziecka.

   


Po urodzeniu zdrowej córki, miałam 7 zdrowych lat bez endometriozy, myślałam że już na dobre pożegnałam się z tą okrutna choroba. Niestety myliłam się, w lipcu 2015 roku przeszłam kolejna operację wycięcia wyrostka którego zaatakowała endometrioza. Pocieszające było to że endometrioza z 4 stopnia zmniejszyła się do 1 stopnia.

Kiedy wygram z tą choroba??? To pytanie zadaje sobie od lat.

Jestem 4 lata po drugiej operacji i czeka mnie kolejna gdyż zrobiły się zmiany na jelitach..wszystko powie laparoskopia.

Mam nadzieję że zostanie na 1 stopniu jeśli nie ma zamiaru mnie opuścić.

Pozdrawiam kobiety które tak samo jak ja borykają się z tą nieuleczalną choroba,trzymajcie się i nie załamujcie zawsze jest jakaś nadzieja że choroba złagodnieje jak to było u mnie. Mówią że ciąża mi zabrała stopnie choroby, być może. Jedno wiem, nie wolno się załamywać!!!!"

Dziękujemy za podzielenie się swoją historią.

Drogie Panie, wierzymy, że Wasze historie mogą sprawić, iż inne kobiety usłyszą nazwę "endometrioza" i zaczną się nią interesować albo dadzą motywację do walki tym, które o tej chorobie już wiedzą!

Głosowanie rozpocznie się 2 września, gdy opublikowane zostaną wszystkie przesłane historie na naszej stronie na Facebooku.

Zapraszamy na stronę główną konkursu, dostępną pod tym adresem.